Nie będę zaczynać wszystkiego od nowa

Powtarzam, by co rano wstawać do pracy, której nie lubię.

Powtarzam, by tkwić w związku, w którym niszczymy się nawzajem.

Powtarzam, by ósmy rok studiować znienawidzony kierunek.

Powtarzam, gdy znajomi znów mnie wystawią.

Powtarzam, gdy rodzinny niedzielny obiad jest udręką.

To zdanie, to forma usprawiedliwienia niedziałania, przed samym sobą. To brak decyzji. Trwanie w schemacie, który mi nie służy. To może nie tyle klucz, co wytrych by nie dopuścić do głowy faktów i szukać plusów tam gdzie dawno nie powinno nas być.

Czy w ogóle można zacząć wszystko od nowa?

Nie, a powód tego jest jeden i powinien ucieszyć każdego z Was. Którego krańca świata byśmy nie wybrali, jak wielkiej nie dokonalibyśmy zmiany, ilu rzeczy nie spróbowali, już nigdy nie zaczniemy zupełnie od nowa. Dlaczego? Bo podczas każdego życiowego doznania zyskujemy doświadczenie, którego w żaden sposób nie jesteśmy w stanie z siebie wymazać. Wciąż jesteśmy bogatsi o emocje, wiedzę, kolejną perspektywę patrzenia, przemyślenia. Każdego dnia wiemy lepiej czego chcemy, a czego nigdy nie zaakceptujemy, każdego dnia uczymy się, ile jest warte nasze życie i co w nim najcenniejsze. Bogaci w tę wiedzę ruszamy po nowe ale już nie jako ludzie, którymi byliśmy jakiś czas temu. Dziś jesteśmy silniejsi, mądrzejsi, znamy lepiej swoje potrzeby, oczekiwania, pragnienia. Mamy więcej śmiałości i wyznajemy inne wartości niż to było przed kilku laty.

W tym zdaniu tkwi jeszcze jedna pułapka.

Słowo „wszystko”.

Używając sformułowania „nie będę zaczynała wszystkiego od nowa” zawsze mówimy o jednym aspekcie naszego życia, a to zdanie brzmi tak, jakbyśmy chcieli postawić na głowie cały nasz świat. Wypowiadając je nie analizujemy tej kwestii natomiast nasz umysł słysząc „wszystko” uruchamia wszelkie dostępne metody obronne, bo „wszystko” to zawsze zbyt wiele by to zmieniać.

"Zmiany są zawsze na lepsze", mówi moja Mama.