Samoocena w rodzinie

Każdy z nas zna kogoś, kto w relacji ze swoimi rodzicami, rodzeństwem, dziadkami robi coś dla „świętego spokoju” lub pod poczuciem presji, że tego się od niego oczekuje. Scenariusz takiej sytuacji wygląda np. tak:

  1. Podejmujesz decyzję, że zrobisz coś wbrew sobie ale „dla dobra rodziny”
  2. Zabierasz się do zaplanowanego działa, a że jest to z musu to już masz na twarzy wymalowaną niechęć, w głosie pretensję, okazujesz zniecierpliwienie. Nikt dookoła nie wie o co chodzi, bo przecież sam się zgodziłeś.
  3. Potem ciśnienie rośnie jeszcze bardziej, bo „nikt nawet nie powiedział dziękuję”.
  4. Gdy przychodzi pora na rodzinny czas, szukasz wykrętu by w nim nie uczestniczyć, bo jesteś przepełniony niechęcią z momentu gdy robiłeś coś wbrew sobie.
  5. Rodzina nie rozumie tej postawy, zaczynają się pytania i domysły.
  6. Negatywnych emocji przybywa.

Osoby z niskim poczuciem własnej wartości boją się krytyki, którą mogłaby wywołać zmiana. Boją się otwarcie powiedzieć co czują i myślą bo „to by zabiło moich rodziców” albo „moja rodzina by się mnie wyrzekła” lub „żona by mnie z domu wyrzuciła”. Życie w zgodzie ze sobą oznacza dążenie do tego, by przezwyciężać pojawiające się trudności, opierając się na własnym podejściu do życia, a nie opiniach rodziny.

Żadne z nas nie jest własnością swojej rodziny tak jak nie jesteśmy właścicielami naszych dzieci ani własnością naszych rodziców. Nie mamy obowiązku spełniania życzeń czy nakazów krewnych. Ich szacunek możemy zdobyć właśnie dzięki poczuciu własnej wartości i otwartemu dialogowi.

Im wyższa samoocena tym bardziej otwarcie, uczciwie i adekwatnie komunikujemy się. Ponieważ jesteśmy przekonani, że nasze myśli są wartościowe, pragniemy jasności w komunikacji, a nie boimy się jej. Im niższa samoocena, tym bardziej mglista, wykrętna i niewłaściwa jest komunikacja, ponieważ jesteśmy niepewni własnych myśli i uczuć, oraz boimy się reakcji rozmówcy. To powoduje, że ulegamy rzeczom niechcianym, a to ostatecznie pogorsza relację w rodzinie, mimo że chwilę wcześniej ugięliśmy się „dla jej dobra”.

Nie pozwól, by lęk przed „rodzinnym dramatem” powstrzymał cię przed zmianą przestarzałych, niepotrzebnych i niechcianych schematów myślenia. Samoocena jest jak odporność organizmu. Nie występuje na poziomie stałym. Można ją zaniedbać i osłabić ale można ją również budować i wzmacniać. Pierwszym krokiem do zmiany jest uświadomienie sobie miejsca, w którym jestem.

Na co dzień, prowadząc rozmowy przy kawie lub poprzez skype pomagam odbudowywać system odporności naszego poczucia własnej wartości. Osoby zainteresowane zapraszam do pozostawienia wiadomości prywatnej.