Samoocena w związku

WYSOKA SAMOOCENA

  • Przejdźmy przez to razem.
  • Dziękuję, że mnie wspierasz.
  • Odpocznij.
  • Co dla ciebie jest teraz najważniejsze?
  • Chętnie ci pomogę.

NISKA SAMOOCENA

  • Nigdy o mnie nie pomyślisz.
  • Ile razy mam tobie powtarzać.
  • Widziały gały co brały.
  • Zobacz jak wyglądasz, kto by cię chciał.
  • Beze mnie nic nie znaczysz.

Najbardziej komfortowo czujemy się z tymi osobami, których poczucie własnej wartości przypomina nasze. Przeciwieństwa mogą się przyciągać w pewnych obszarach , ale nie w związku. Nie mówię tu o fascynacji trwającej od zachodu do wschodu słońca, lecz o długotrwałej relacji emocjonalnej. Ludzie o wysokiej samoocenie przyciągają tych o podobnej ocenie siebie.

Pomiędzy osobami z przeciwnych krańców skali nie wywiąże się gorące uczucie, podobnie jak nie będzie miłości pomiędzy inteligencją i głupotą. Ludzie o umiarkowanym poczuciu własnej wartości zazwyczaj przyciągają innych o umiarkowanym poczuciu własnej wartości. Niska samoocena przyciąga niska samoocenę, oczywiście nie w sposób świadomy, ale zgodnie z wewnętrzną logiką, która sprawia, że czujemy, iż napotkaliśmy „bratnią duszę”.

Jeżeli cieszę się fundamentalnym poczuciem skuteczności własnych działań i własnej wartości, jeżeli uważam, że zasługuję na miłość, wówczas mam podstawy do doceniania i kochania innych. Związek pełen miłości uznaję za naturalny. Za naturalne uznaję życzliwość i troskę. Mam coś do zaoferowania. Nie jestem zniewolona uczuciem, że czego mi brakuje. Jest we mnie emocjonalna „nadwyżka”, którą mogę podzielić się, kochając. Szczęście mnie nie niepokoi.

Jeżeli natomiast nie szanuję siebie i nie odczuwam radości z tego, kim jestem, mam bardzo mało do zaoferowania – z wyjątkiem swoich niezaspokojonych potrzeb. W swoim zubożeniu emocjonalnym postrzegam ludzi głównie jako źródło akceptacji bądź odrzucenia. Nie doceniam ich takimi jakimi są. Widzę jedynie co mogą dla mnie zrobić, a czego nie. Nie poszukuję ludzi, których mógłbym podziwiać i z którymi mógłbym dzielić zachwyt i przygodę życia.

Samoocena jest jak odporność organizmu. Nie występuje na poziomie stałym. Można ją zaniedbać i osłabić ale można ją również budować i wzmacniać. Pierwszym krokiem do zmiany jest uświadomienie sobie miejsca, w którym jestem.

Na co dzień, prowadząc rozmowy przy kawie lub poprzez skype pomagam odbudowywać system odporności naszego poczucia własnej wartości. Osoby zainteresowane zapraszam do pozostawienia wiadomości prywatnej.