Zamrożona konsekwencja

Za oknem minus więc i u mnie dziś będzie o zamrażaniu 😉

W pośpiechu załatwiłaś najważniejsze sprawy, potem nastałaś się w korku, cudem dopadłaś ostatnie miejsce na parkingu i hop do kina. Potem jeszcze kolejka po popcorn i bilety. Gotowe. Siedzisz i się relaksujesz. Ale zaraz zaraz, ten film to jakaś straszna kicha. Co teraz?

a) wychodzisz bo szkoda czasu i najbliższe dwie godziny możesz spędzić na 100 różnych sposobów

b) zostajesz bo zainwestowałaś: czas (grafik postawiony na głowie), wysiłek (przebicie się przez miasto), pieniądze (bilet). Poza tym, może film zaraz się rozkręci?

Zamrożona konsekwencja występuje gdy spełnione zostają wszystkie trzy warunki: 1️⃣️zainwestujesz swój czas, wysiłek, pieniądze 2️⃣️masz wiarę na poprawę sytuacji 3️⃣️w sposób precyzyjny nie określisz, gdy czas próby minie, czyli: decyzję podejmę do dnia X.

O tym, że popadliśmy w stan zamrożonego odrętwienia, zazwyczaj dowiadujemy się po fakcie. Nagle patrzymy wstecz i okazuje się, że od lat czekamy na zmianę czyjegoś zachowania, inny poziom zaangażowania, podniesienie wyników (w sytuacji zawodowej) i choć każdego dnia tracimy na braku decyzji o zmianie, to tkwimy w dotychczasowym schemacie, bo szkoda nam wszystkiego co zainwestowaliśmy do tej pory.

❄️Pytanie, czy lepiej trzymać się kurczowo naszej "inwestycji" i wierzyć, że będzie lepiej, czy spojrzeć przed siebie na nowo i energię skierować tam, gdzie jest szansa na satysfakcję, zadowolenie i uśmiech.